Geopolityka Historia

Biegunowość systemu (polarity of the system)

10 grudnia 2017

author:

Biegunowość systemu (polarity of the system)

Wśród badaczy stosunków międzynarodowych ma miejsce długa i nierozstrzygnięta debata czy dwubiegunowość (dwa wielkie mocarstwa) jest bardziej podatna na wojny niż wielobiegunowość (trzy i więcej mocarstw). Chociaż większość z nich uznaje, że system suwerennych państw od swoich narodzin w 1648 r., aż do zakończenia II wojny światowej był wielobiegunowy. Większość też uznaje, że bipolarność wystąpiła jedynie raz po 1945 r. i trwała do 1989/91 r.

W efekcie występuje silna pokusa, mająca swoje podstawy w historii Europy, aby twierdzić, że dwubiegunowość jest bardziej stabilna. W końcu dwie światowe wojny miały miejsce w pierwszej połowie XX w., kiedy Europa była wielobiegunowa. Z kolei podczas zimnej wojny nie wystąpił żaden bezpośredni konflikt zbrojny pomiędzy dwoma supermocarstwami USA-ZSRS.

Wskazane argumenty są nieco mniej wiarygodne, jeśli naszą oś czasu przesuniemy do XIX-ego w. W tamtym okresie w latach 1815-1853 r. też nie było żadnej wojny pomiędzy ówczesnymi wielkimi mocarstwami (Wielka Brytania, Rosja, Francja, Prusy, Austria), ani w latach 1871-1914 r. (Wielka Brytania, Rosja, Francja, Niemcy, Austro-Węgry i Włochy). W sumie te długie okresy relatywnej stabilności są porównywane do tzw. długiego pokoju zimnowojennego. Jakbyśmy na to nie spojrzeli bardzo trudno jest ustalić przez samą analizę historii czy dwubiegunowość lub wielobiegunowość jest bardziej lub mniej podatna na konflikty zbrojne.

Dlatego zwolennicy tych dwóch perspektyw (bipolarity), jak i (multipolarity) nie opierają się tylko na historycznych faktach, ale także na argumentach teoretycznych. Badacze, którzy uważają, że dwubiegunowość jest mniej podatna na wojny przedstawiają trzy silne fakty. Po pierwsze, według nich, niestabilność struktury wielobiegunowej wynika z większej liczby kombinacji potencjalnych par konfliktu. Inaczej jest w strukturze dwubiegunowej, gdzie główna oś rywalizacji przebiega pomiędzy liderami dwóch mocarstw (np. Sparta-Ateny, Rzym-Kartagina, Francja-Habsburgowie, USA-ZSRS). W takim układzie (bipolarity) przy dwójce supermocarstw występuje jedna para relacji, a więc tylko jedna możliwość wojny, przy trzech aktorach (multipolarity) mogą wystąpić trzy konflikty zbrojne, przy czterech sześć przy pięciu dziesięć … etc. Zatem czym większa liczba dużych podmiotów w systemie tym bardziej rośnie suma potencjalnych napięć, kryzysów i konfliktów. Liczba par relacji kształtuje się według wzoru: n (n – 1) / 2.

Drugi argument zmierza do tego, iż w dwubiegunowości pojawia się większa równość (equality) rozłożenia potencjału między dwoma wielkimi mocarstwami. Wynika to z tego, że im więcej jest dużych aktorów w systemie tym większa jest asymetria dystrybucji bogactwa i populacji. Silniejsze mocarstwa mogą uzyskać przewagę nad słabszymi. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w relacjach Francja-wilhelmińskie Niemcy w latach 1871-1913 r., gdzie ci ostatni uzyskali ogromną przewagę (40% do 12% – relatywnego bogactwa Europy) u progu I wojny światowej. Ponadto, w strukturze systemu wielobiegunowego istnieje możliwość zmowy dwóch lub więcej mocarstw przeciwko jednemu. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w 1866 r., kiedy Prusy i Włochy zjednoczyły się przeciwko Austrii, lub kiedy III Rzesza i Związek Sowiecki zmówiły się przeciwko Polsce w 1939 r. Z samej definicji takie zachowanie jest nie możliwe w strukturze systemu dwubiegunowego, dzięki temu Bośnia i Hercegowina uniknęła rozbioru ze strony Chorwacji i Serbii – zapobiegły temu Stany Zjednoczone.

Trzeci argument przeciwko wielobiegunowości dotyczy dużo większego prawdopodobieństwa błędnej oceny otoczenia, czyli tzw. miskalkulacji (miscalculation). Niestety miskalkulacja często ma duży wpływ na przyczyny wojen. W dwubiegunowości występuje dużo większa przejrzystość, jeśli chodzi o potencjalne zagrożenia i to kto ma za nie wziąć odpowiedzialność. Dwaj najwięksi aktorzy w systemie będą nieuchronnie skupiali na sobie najwięcej czasu i uwagi, bo nikt inny nie będzie w stanie zadać im porównywalnych strat. W efekcie ulega redukcji możliwość fałszywej oceny zdolności własnych i adwersarza np. strategiczno-militarnych i społeczno-gospodarczych, ale także wzajemnych intencji – przynajmniej do jakiegoś stopnia.

W kontraście do tego, wielobiegunowość mająca trzech lub więcej aktorów zwykle operuje w bardzo płynnym środowisku, gdzie identyfikowanie sojuszników, neutralnych państw lub wrogów jest bardzo trudne. Weźmy przykład Polski z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Jej stratedzy musieli bez przerwy kalkulować, jak zachowa się III Rzesza, Związek Sowiecki, Litwa, Łotwa, Czechosłowacja, później również Słowacja i Węgry. Dlatego nie zaskakuje fakt, że nie udało się nam przewidzieć, że Francja, Wielka Brytania i Rumunia nie wypełnią swoich zobowiązań sojuszniczych, a ZSRS nie dochowa neutralności. W obecnej sytuacji, gdzie w moim przekonaniu mamy strukturę dwubiegunową w Europie (USA-Rosja) istnieje tylko jeden kierunek zagrożeń – Federacja Rosyjska. Takie warunki są dużo bardziej komfortowe dla bezpieczeństwa naszego kraju, ponieważ zmniejszają poziom prawdopodobieństwa popełnienia błędu.

Ponadto, koncepcja „balance of power” jest efektywniejsza w strukturze dwubiegunowej, gdyż tylko dwa supermocarstwa muszą zmagać się ze sobą. W takim systemie nie ma innych aktorów, którzy posiadaliby porównywalny lub przybliżony potencjał, który może być użyty efektywnie do balansowania. Pomimo tego, że mniejsze mocarstwa mogą być użytecznymi sojusznikami w równoważeniu, to w ostateczności nie decydują o rezultacie rozłożenia potęgi i geografii. Inaczej jest w strukturze wielobiegunowej, gdzie zaniepokojone państwa zawsze czują pokusę spychania ciężaru odstraszania i obrony na swoich sąsiadów lub sojuszników.

Chociaż taka strategia nie jest zbyt atrakcyjna, gdyż z reguły prowadzi do sytuacji, w której agresorzy izolują swoje ofiary i w ostateczności je eliminują. Oczywiście istnieje też możliwość, że sojusznicy nie zachowają się samolubnie wobec zagrożonego państwa i przyłączą się do koalicji równoważącej, aby powstrzymać lub nawet pokonać agresora. Chociaż mocarstwo rewizjonistyczne i tak może dojść do wniosku, że osiągnie swoje cele, zanim zawiąże się równoważąca koalicja. Do takich przesłanek dochodzili w historii Europy m.in. Napoleon, Bismarck i Hitler. W każdym razie ta niebezpieczna dynamika nie istnieje w prostej strukturze świata bipolarnego, gdzie jest tylko dwóch rywali, bezustannie patrzących sobie na ręce.

Jednak nie wszyscy badacze stosunków międzynarodowych akceptują twierdzenie, że dwubiegunowość sprzyja pokojowi. Niektórzy są przekonani, że jest przeciwnie. Według ich poglądów im więcej jest wielkich mocarstw w strukturze systemu tym lepsze są perspektywy dla stabilności i pokoju. Ten optymizm jest oparty na dwóch założeniach. Po pierwsze, odstraszanie jest dużo łatwiejsze, ponieważ więcej jest państw, które mogą przyłączyć się do konfrontacji z agresywną potęgą. W przeciwieństwie do dwubiegunowości, gdzie nie ma żadnych równoważących partnerów. Pomimo tego, że w strukturze wielobiegunowej równoważenie może być nieefektywne, to jednak ostatecznie sojusznicy są w stanie zawiązać szeroką koalicję i pokonać agresora. Tak było m.in. w przypadku Cesarstwa Francji 1815 r., Cesarstwa Niemieckiego 1918 r., Cesarstwa Japonii 1945 r. i III Rzeszy 1945 r.

Po drugie, w wielobiegunowości występuje dużo mniej podejrzliwości i wrogości między wielkimi mocarstwami, ponieważ ich uwaga, jaką sobie nawzajem poświęcają jest mniej intensywna niż w systemie dwóch supermocarstw. W układzie wielobiegunowości mocarstwa nie mogą sobie pozwolić na zbytnie zainteresowanie jednym ze swoich rywali, aby nie stracić z pola widzenia innych, muszą rozpraszać swoją uwagę na wszystkich potencjalnych pretendentów do hegemonii. Ponadto, mnogość interakcji między różnymi państwami tworzy wiele linii podziałów, które mitygują możliwość wybuchu konfliktu. W efekcie czego złożoność systemu obniża prawdopodobieństwo wybuchu wielkiej wojny.

Wraz z końcem zimnej wojny i implozją Związku Sowieckiego wielu publicystów i naukowców miało skłonność do wyrażania poglądu, że pojawił się na świecie system jednobiegunowy lub nawet bezbiegunowy (m.in. Charles Krauthammer, The Unipolar Moment, Foreign Affairs, 1990; William C. Wohlforth, The Stability of Unipolar World, International Security, 1999; Samuel P. Huntington The Lonely Superpower, Foreign Affairs, 1999; R. N. Haass, The Age of Nonpolarity, Foreign Affairs, 2008). Według tego założenia Stany Zjednoczone stanowią jedyne wielkie mocarstwo na świecie, czyli Ameryka jest globalną hegemonią. Wyczyn bez precedensu w historii świata. Jednak jest również wielu badaczy, którzy utrzymują, że obecny system jest wielobiegunowy (multipolarity), innymi słowy USA to najpotężniejsze mocarstwo na świecie wśród innych wielkich mocarstw, takich jak Rosja i Chiny.

Zastanówmy się przez chwilę, jakie mogą być konsekwencje dla międzynarodowej stabilności i pokoju w przypadku istnienia struktury jednobiegunowej? Zapewne taki świat może być bardziej bezpieczny niż dwubiegunowy i wielobiegunowy, ponieważ nie istniałaby w nim ani rywalizacja o bezpieczeństwo prowadząca do wyścigu zbrojeń ani wojna pomiędzy wielkimi mocarstwami. Ponadto, średnie i mniejsze państwa szybko zeszłyby z drogi unipolarnemu mocarstwu, aby uniknąć z nim jakiegokolwiek starcia. W sumie taka sytuacja występuje w Zachodniej Hemisferze, gdzie USA cieszy się regionalną hegemonią. W rzeczywistości żadne państwo tam położone nie jest w stanie rzucić wyzwania Ameryce (nawet tak duże mocarstwa jak: Brazylia, Argentyna, Kanada, Meksyk). Taka sama logika może być zastosowana do wszystkich regionów na świecie, gdyby Stany Zjednoczone stanowiły globalną hegemonię. Jednak tak nie jest.

W tej argumentacji można znaleźć kilka zastrzeżeń. Jeśli globalny hegemon poczuje się bezpieczny i wycofa swoje siły zbrojne do domu, to w porzuconych miejscach ponownie może się odrodzić rywalizacja lub nawet dojść do wojny. Z drugiej strony pozycja światowego hegemona może stworzyć pokusę lub szansę użycia swojej potęgi militarnej, aby dokonać transformacji politycznej odległych części świata. Wówczas, globalne mocarstwo może zaangażować się w tzw. społeczną inżynierię, bez pozytywnego rezultatu, aby następnie wejść w pułapkę asymetrycznej wojny z lokalną rebelią. Jakby nie spojrzeć, wszystko to razem, nie będzie sprzyjać ani stabilności ani pokojowi, pomimo tego, że w dalszym ciągu nie będziemy mieli do czynienia z wielką wojną między mocarstwami.


Link: mil.link/pl/biegunowosc-systemu-polarity-of-the-system/

Krótki link: mil.link/i/biegun


 

Absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych oraz Katedry Badań nad Konfliktami i Pokojem. Ekspert Europejskiego Instytutu Bezpieczeństwa. Zainteresowania: stosunki międzynarodowe teoria i praktyka
One Comment
  1. […] [27] A. Brzeskot, Biegunowość systemu (polarity of the system), https://mil.link/pl/biegunowosc-systemu-polarity-of-the-system/ […]

Comments are closed.

Leave a comment