Bezpieczeństwo

Jak wyglądałby potencjalny atak na Polskę – terror różowy

18 stycznia 2015

Jak wyglądałby potencjalny atak na Polskę – terror różowy

Przypomnę. Polska pod naciskiem UE zgodziła się na przejazd przez jej terytorium konwojów z żywnością dla obwodu kaliningradzkiego, ale sytuacja w tym obwodzie dalej jest nerwowa. Skandale, także obyczajowe, doprowadziły do protestów różnych grup ludności w Polsce i samorozwiązania parlamentu – oczekujemy na przyspieszone wybory, kampania wyborcza jest w toku. Jest bardzo brutalna. Doszło także na terytorium Polski do kilku „dziwnych” awarii telefonii komórkowej, a strony internetowe kilku banków przestały działać. Po kilku dniach sytuacja wróciła do normy. Decyzje podjęte przez władze litewskie uderzyły w mniejszość polską na Litwie. Polska protestuje, ale niezbyt silnie – trwa kampania wyborcza. Służby specjalne oczekują na wynik wyborów – z tego powodu działają wyjątkowo ospale.

A teraz – czy zastanawialiście się kiedyś, jak sparaliżować europejski kraj? Wprowadzić terror i chaos w jednym?

W obecnych czasach to bardzo proste, wręcz banalne. Poziom uzależnienia człowieka od techniki powoduje, że nie sposób obyć się bez pewnych „dóbr”. Wyobraźmy sobie, że słyszymy taki oto komunikat: „proszę nie korzystać z wody! Nieznana grupa oświadczyła, że zatruła wodociągi!” Prawda to, czy fałsz? Faktycznie komunikat podają władze, ale może to terroryści lub obce wojsko przejęło kanały komunikacji i tylko dezinformuje? A jeśli przyjdzie dementi wierzyć mu, czy nie? Podałem banalny przykład, stosowany często w analizach z początku lat 90 – tych.

Rzecz w tym, że jest to jeden z możliwych sposobów działania przeciwnika. Po wydaniu odpowiedniego rozkazu sytuacja wejdzie w fazę terroru różowego. Przeciwnik pojawia się na naszym terytorium, chociaż niekoniecznie ze swoimi barwami. Niekoniecznie będzie miał jakiekolwiek barwy.

Wyobraźmy sobie zatem, że na Okęciu i innych lotniskach UE lądują grupy rosyjskich „turystów”. Niektórzy z nich wyróżniają się z tłumu wzrostem i posturą, sprawiają wrażenie zagubionych i niezorganizowanych. Czy w dobie swobodnego przepływu osób „turyści” mieliby problem z przedostaniem się do Polski lub innego kraju UE?

W międzyczasie, podczas kolejnego przejazdu przez Polskę konwoju z żywnością dla obwodu kaliningradzkiego z ciągu ciężarówek oddziela się, powiedzmy, dziesięć. Udają się one w nieznanym kierunku i nie reagują na sygnały do zatrzymania dawane przez policjantów zabezpieczających przejazd. Po godzinie ciężarówki, które odłączyły się z konwoju zostają przemalowane, wymieniono im plandeki, zaopatrzono w polskie tablice rejestracyjne i dokumenty. Pięć ciężarówek jedzie bezpośrednio do Warszawy, pięć kolejnych jedzie w kierunku granicy polsko – niemieckiej.

Warszawa, piękne miasto, stolica Polski. Daruję sobie opis rodem z powieści o popołudniowym słońcu załamującym promienie na budynkach. Co przez 25 lat zrobiła Polska, by odzyskać nieruchomości położone w kluczowych miejscach stolicy? Nic. Rzucę zatem hasłem znanym warszawiakom od dawna: „szpiegowo”, czyli budynek przy ulicy Sobieskiego 100. Ten adres budzi wyobraźnię niejednego poszukiwacza przygód. Na YouTube są nawet filmiki z eksploracji budynku. Pozornie zniszczony, ale chroniony i nadaje się do zamieszkania. Oczywiście nie dla rodzin z dziećmi, ale dla żołnierza Specnazu to prawdziwy pięciogwiazdkowy hotel. Faktem jest, że jest to miejsce idealne do przeprowadzenia działań z zakresu logistyki. To właśnie na tę nieruchomość może wjechać 5 wspomnianych ciężarówek i pozostawi na niej sprzęt przydatny do przeprowadzenia operacji. Może też wjechać na inną, wcześniej wynajętą. Wkrótce dotrą w takie miejsce „turyści”, którzy wylądowali na Okęciu.

Zaniepokojony sytuacją w Polsce Sekretarz Generalny NATO postanawia ją odwiedzić, by dodać wsparcia władzom i zapewnić, że jest wspierana przez kraje sojusznicze. Podczas przejazdu – na jego trasie – eksploduje samochód pułapka. A może limuzyna zostanie trafiona rakietą wystrzeloną właśnie z budynku Sobieskiego 100 lub któregoś z parkingów wielopoziomowych, jakich w stolicy nie brakuje?

Kraje sojusznicze jeszcze nie zdążą ochłonąć po tej wiadomości, gdy podchodzący do lądowania na Le Bourget samolot pasażerski „przypadkiem” zahaczy o Wieżę Eiffle’a. Samolot spada w centrum Paryża, wieża – symbol zostaje zniszczona. Na miejsce katastrofy skierowano wszelkie służby, udał się na nie także Prezydent Francji. Kto w sytuacji takiej tragedii przejmie się zamachem na Sekretarza Generalnego NATO?

Piszę o tym, co dla każdego jest jasne. Polityka zaprzątają przede wszystkim sprawy z jego podwórka. Oznacza to, że prezydent, premier, czy kanclerz nie będą zainteresowani sytuacją w kraju ościennym, gdy w jego giną ludzie. Angela Merkel nawet nie zdąży wyrazić oburzenia zamachem na Sekretarza Generalnego NATO i ubolewania z powodu katastrofy we Francji, gdy w jej własnym kraju zderzą się dwa pociągi pasażerskie albo wybuchnie fabryka chemiczna. Sama będzie zmuszona udać się na miejsce katastrofy.

Właśnie – udać się na miejsce katastrofy! To takie modne w dzisiejszych czasach. Powódź – premier jedzie, wypadek – premier jedzie … No właśnie. Żaden z polityków nie ma pojęcia, że udając się w taki rejon wystawia się na niebezpieczeństwo. Stawia też w trudnym położeniu służby ochrony. Skoro ja o tym wiem, to tym bardziej wiedzą o tym służby kraju szykującego się do ataku – w tym przypadku rozważamy atak ze strony Rosji.

Powiecie – są jeszcze Stany Zjednoczone. I macie rację. Ale tam, w Waszyngtonie, z dwóch różnych parkingów wystartowały drony. Jeden po krótkim locie uderza w Biały Dom i eksploduje. Drugi – uderza w Kapitol. Zniszczenia są znaczne, zginął v-ce prezydent i część kongresmenów. Na szczęście Prezydenta USA nie było w tym czasie w Białym Domu. Z pokładu Air Force One ogłasza – ze wstępnych informacji otrzymanych od CIA wynika, że za atak odpowiada Państwo Islamskie. Podrzucenie wizytówki kogoś innego to specjalność Rosjan.

Opisane wydarzenia mają na celu rozproszenie uwagi. To jest klucz do destabilizacji i dezorganizacji światowych przywódców. Który z nich będzie miał głowę zajmować się krajami sojuszniczymi, gdy w jego kraju giną ludzie?

Wróćmy do Polski. Tutaj blackout. Cała wschodnia Polska zostaje pozbawiona prądu. Dochodzi do tego awaria masztów GSM w całej Polsce. W Polsce zachodniej działają wyłącznie telefony stacjonarne. „Turyści” mają takie możliwości.

A może zamiast blackout’u zaatakować internet? Czy ktoś – po ostatnich wydarzeniach – śmie wątpić, że możliwe jest sparaliżowanie world wide web w dowolnym kraju? Brak dostępu do konta, niedziałające bankomaty, telefony komórkowe i komunikat o zatrutej wodzie powinny wystarczyć.

Chaos … tym razem nie polityczny.

Myślicie pewnie, że teraz do Polski wkroczy obce wojsko, wjadą czołgi i inne takie? Nic bardziej błędnego. Po co miałoby w tym momencie dochodzić do inwazji? W chaosie zobaczymy bardziej, kto jest „nam” przydatny, kto ma zdolności organizacyjne i przywódcze. Oczywiście prezydent Putin chętnie podsunie swoich „namiestników”, znajdzie ich wśród członków społeczności lokalnej.

Proklamowanie państewka „suwalsko – białostockiego”, o czym pisałem w poprzedniej części to swoista prowokacja intelektualna mająca na celu sprowokowanie dyskusji. Czy na pewno sądzicie, że teren został wybrany przypadkowo? Niekoniecznie chodzi o to, że jak pokazuję wydarzenia ostatnich lat na tym terenie ludzie innej rasy są niemile widziani. Teren jest idealny ze strategicznego punktu widzenia. Po pierwsze, położenie geograficzne – teren graniczy z obwodem kaliningradzkim, Litwą i Białorusią. Po drugie, przywiązanie do tradycyjnych, chociaż czasami źle pojętych wartości. Po trzecie, bezrobocie i brak perspektyw oznacza podatność na różne ideologie, niekoniecznie przyjazne naszemu państwu.

Czy na ten teren mogą zatem wjechać czołgi i pojazdy opancerzone, wkroczyć obce oddziały? Tak, ale warunek jest jeden. Przekonanie zamieszkujących ten teren ludzi, że to jedyny logiczny wybór, że o tym marzą i tego chcą. Czy można to osiągnąć? Zapytajcie socjologów, ja to pytanie pozostawię bez odpowiedzi. Ale wydaje się, że zbudowanie w Polsce, na stosunkowo niewielkim obszarze wspólnoty opierającej się na wierze katolickiej, jawnie nieprzychylnej obcym narodom, osobom o innej orientacji seksualnej, wierzącym w spisek światowego kapitału i masonów, którzy ich wyzyskują – wydaje się bardzo proste. Oczywiście założenia można dowolnie zmienić i dopasować, tak by ziarno upadło na podatny grunt.

Oczywiście początkowo takie działania byłyby prowadzone w fazie szarej, by „przywódcy” zaczęli silniej oddziaływać w fazie terroru różowego. Opisany wyżej brak prądu, awarie przekaźników, wiadomość o zatruciu wody, zajęcie Policji i służb pomocą ludności powoduje, że w części miast wschodniej Polski może dochodzić do zamieszek, czy rozruchów.

Wystarczy teraz – przy braku dotychczasowej komunikacji rozpowszechnić plotki o wkroczeniu do Polski obcych oddziałów. Jak to zweryfikować? W kwestii rozpoznania pragnę zauważyć, że nisko latające samoloty zawsze będą powodować dyskomfort obywateli i potęgować poczucie zagrożenia. Zapytacie – a po co wysyłać w takiej sytuacji samoloty? No właśnie – Polska nie ma dostępu do satelitów, by „live” śledzić co dzieje się na danym terenie. Podobno nas nie stać.

Cała sytuacja i tak powoduje, że ludzie nie wiedzą, czy państwo zostało zaatakowane i przez kogo … Zresztą – nawet jeżeli takie oddziały faktycznie znalazłyby się na naszym terytorium to chyba nikt nie wątpi, że nie będą miały znaków rozpoznawczych. Scenariusz został już przećwiczony na Ukrainie. Gdyby ktoś nie pamiętał to przypominam, że w Rosji mundury można kupić w każdym sklepie, a na urlopy jeździ się czołgami.

Czy to już moment, żeby NATO wkroczyło do akcji w ramach pomocy Polsce? Nie. Bo z rozpoznania satelitarnego nie wynika, by w pobliżu jej granic stacjonowały oddziały rosyjskie. Nawet zwrócenie się do NATO o zwołanie Rady Północnoatlantyckiej w trybie art. 5 Traktatu nic nie da. Powiecie – ale na terenie Polski są już obce oddziały bez znaków rozpoznawczych. Są – radźcie sobie z tym, przecież macie swoje służby. Taka mogłaby być odpowiedź, bo przecież to jeszcze nie agresja.

Cała sytuacja w Polsce rozwija się zgodnie z planem, gdy tymczasem podburzeni Polacy na Litwie wywołują „powstanie”. Zmęczeni zamieszkami i pragnący spokoju mieszkańcy północno – wschodniej Polski apelują o pomoc do „kogokolwiek”. Wskazują, że na polskie służby już nie mogą liczyć i nie czują się bezpiecznie. Gdyby teraz „zbuntował” się gubernator obwodu kaliningradzkiego, a do tego dołączyła się Białoruś? Sytuacja marzenie, oczywiście nie dla nas. Ale teatr działań mamy przygotowany. „Przywódcy” rozpoczną rozmowy …

Gdyby do takiego „buntu” obwodu faktycznie doszło Władimir Putin z pewnością wyraziłby zaniepokojenie, że ktoś angażuje jego kraj w lokalny konflikt i przypomniałby, że naruszenie terytorium Federacji Rosyjskiej może spowodować zbrojną odpowiedź.

Oczywiście, Polska próbowałaby przeciwdziałać, wdrożyć odpowiednie scenariusze. Ale wcześniej musiałaby się odbyć chociażby Rada Gabinetowa. Skutkiem byłoby wdrożenie odpowiednich scenariuszy … Przypominam tylko, że mamy w Warszawie „turystów”. Nawet stuosobowa grupa mogłaby narobić masę zamieszania, na przykład przeprowadzić zamachy na kluczowe cele. Może w ogóle nie doszłoby do zgromadzenia się tego organu?

Ze wszystkich wymienionych wyżej możliwości najbardziej prawdopodobny jest kontrolowany bunt obwodu kaliningradzkiego oraz powstanie na Litwie. Gdyby do tego ostatniego doszło, a takie bardzo łatwo sprowokować z pewnością mielibyśmy do czynienia z desantem z terenu Federacji Rosyjskiej na terytorium Litwy. Oficjalnie – jak podałaby Rosja – w celu ochrony ludności rosyjskojęzycznej przed Polakami. I to byłby początek terroru czerwonego …

Łatwo mi sobie wyobrazić w ustach Federiki Mogherini oświadczenie: „Polacy chyba rozumieją, że Rosja nie ma nic wspólnego z nieodpowiedzialnym zachowaniem polskiej mniejszości na Litwie, która zachowała się w sposób nieprzewidywalny, a prawa człowieka dotyczą przecież także Rosjan zamieszkujących Litwę, którzy mają prawo czuć się zagrożeni”. Równie łatwo wyobrazić mi sobie oświadczenie Sergieja Ławrowa, o tym, że Rosja popiera działania Polaków we wschodniej Polsce, którzy jako ściana wschodnia są wykorzystywani, niedoinwestowani, cierpią z powodu biedy, braku pracy, czy korupcji, itd., itp. Czy takie oświadczenie nie przypomina wam czegoś?

UE wezwałyby Polskę do umiarkowania i przestrzegania zasad będących podstawami Wspólnoty, a w szczególności praw człowieka i prawa narodów do samostanowienia. Liczne organizacje pozarządowe, również międzynarodowe wzywałyby do pokoju i przypominałyby, że obrona granic nie może odbywać się z naruszeniem praw człowieka.

Kontrolę nad sytuację mogłoby przejąć NATO, a wprowadzenie do akcji oddziałów szybkiego reagowania, czy użycie Spearhead miałoby podstawy faktyczne i prawne. To cenna zdobycz szczytu w Newport, gdyż decyzję o użyciu podejmuje dowódca tej formacji bez oglądania się na polityków.

W trzeciej części tekstu przeanalizuję opisane zagrożenia, dodam nowe i wskażę – do dalszej dyskusji – sposoby przeciwdziałania. Nie opiszę przy tym terroru czerwonego, by nawet przypadkiem nie wskazywać ewentualnych braków w polskich planach operacyjnych i dzielić się moimi przemyśleniami na temat tego, jak wyglądają te rosyjskie.

Jak wyglądałby potencjalny atak na Polskę

Prawnik, żołnierz, analityk
One Comment
  1. Jarosław Lesner

    To niezwykle ważne żeby społeczeństwo uświadamiać,słyszymy "nieznajomość prawa szkodzi" a jak bardzo może zaszkodzić nieznajomość zagrożeń?Ostatnio w tv pokazywali litewską akcję uświadamiającą w postaci tych broszurek, nasze media to wyśmiały .czy słusznie?Co się stanie jak spełnią się najgorsze scenariusze jak zareaguje społeczeństwo, czy będzie stać tak sparaliżowane jak ci na Ukrainie po ataku na Krym?Apeluję do was Autorzy, mówcie,piszcie i uświadamiajcie społeczeństwo ,skoro decydenci i służby zajęte sobą tego nie robią .Możecie przez to uratować wiele istnień .

Comments are closed.

Leave a comment
ArabicChinese (Simplified)DutchEnglishFrenchGermanItalianPolishPortugueseRussianSpanish