Bezpieczeństwo Geopolityka

Europejskie siły nuklearne: polityczna fikcja czy kwestia czasu?

15 października 2017

author:

Europejskie siły nuklearne: polityczna fikcja czy kwestia czasu?

Niegdyś słabsze mocarstwa, jak Prusy lub Austria mogły poprawić swoją pozycję przez zawarcie sojuszu, który uzupełniał siłę ich wojsk siłą obcych armii. Czy dzisiaj średnie państwa europejskie takie, jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Polska lub Ukraina nie mogłyby razem dokonać tego, czego nie są w stanie zrobić na własną rękę? Otóż nie, a dzieje się tak z dwóch powodów.

Po pierwsze, narodowe siły nuklearne, jak i również konwencjonalne nie podlegają sumowaniu. Dla nuklearnej Wielkiej Brytanii i Francji technologia produkcji głowic, środków ich przenoszenia, systemów wykrywania i obserwacji oraz dowodzenia i nadzoru ma o wiele większe znaczenie niż rozmiar potencjału – powiększony np. o Niemcy, Polskę i Ukrainę.

Zatem łączenie sił narodowych nie jest zbyt pomocne. Jakby nie spojrzeć osiągnięcie doskonałości technologicznej wymagałoby współpracy co najmniej kilku państw europejskich. A to jak pokazuje doświadczenie, choćby w odniesieniu do Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony Unii Europejskiej jest niemożliwe ze względów politycznych. Jak często powtarzał de Gaulle, broń nuklearna sprawia, że współpraca wojskowa i sojusze stają się niepotrzebne. Jeśli odniesiemy słowa de Gaulle’a do poziomu strategicznego to w sumie miał rację.

Po drugie, aby zjednoczyć siły nuklearne Europy w celu zbudowania potencjału godnego supermocarstwa Anglicy, Francuzi, Niemcy, Polacy i np. Ukraińcy musieliby się zgodzić na pełny podział pracy nie tylko międzygałęziowy, ale również wewnątrzgałęziowy. To musiałoby dotyczyć zarówno programów badań i rozwoju, planowania i rozmieszczania, jak i obawy przed przyszłą wojną między sobą oraz strachu, że decyzja o użyciu broni nuklearnej przeciwko państwom trzecim może przynieść straszliwe konsekwencje dla wszystkich.

Zacytujmy jeszcze raz de Gaulle’a użycie broni atomowej może stanowić samobójstwo, a zatem decyzję o niej powinien podjąć rząd narodowy – nie jakaś abstrakcyjna Komisja Europejska.

Europejczycy często obawiają się, że Amerykanie nie będą skłonni do nuklearnego odwetu w interesie Starego Kontynentu. Właściwie te same powody przesądzają o niemożliwości powstania europejskich sił nuklearnych. Pomijam wiele innych przeszkód na drodze do współpracy nuklearnej.

Konkludując, mocarstwa średnie mogą stać się supermocarstwami tylko drogą łączenia swoich potencjałów i utraty tożsamości politycznej – inna droga nie istnieje. Jeśli zgodzimy się z założeniem, że narodowych potencjałów nuklearnych nie da się łączyć, to kolejny wniosek pokazuje, że działania mniejszych państw takich, jak Korea Północna, Izrael, a nawet większych, jak Pakistan, Indie lub Chiny nie mogą mieć wpływu na strategiczną równowagę. Ponieważ w tej kategorii utrzymanie stabilności zależy wyłącznie od USA i Rosji. Zresztą wystarczy tylko spojrzeć na nierówny podział światowych zasobów atomowych, aby dojść do wniosku, że nie tylko stare, ale też nowe państwa nuklearne będą wzmacniały istniejącą sytuację.


Link: mil.link/pl/europejskie-sily-nuklearne/

Krótki link: mil.link/i/atomeuro


 

Absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych oraz Katedry Badań nad Konfliktami i Pokojem. Ekspert Europejskiego Instytutu Bezpieczeństwa. Zainteresowania: stosunki międzynarodowe teoria i praktyka
One Comment
  1. […] A. Brzeskot, „Europejskie siły nuklearne: … „, 15 października 2017, SZTAB.ORG […]

Comments are closed.

Leave a comment